Nigdy nie czułam się bezpiecznie w związku. Zawsze coś mnie przerastało, uciekało przez palce.
Mimo to, miałam nadzieje na szczęśliwe zakończenie…
Na męża, gromadkę dzieci…
Po diagnozie wszystko się posypało. “Tamtego” to przerosło. Bał się…
Ja też się boje…
boje się gdy zasypiam
boje się gdy wstaje
boje się gdy wychodze z domu
boje się marzyć
boje się chcieć
Bo co z tego, że w końcu poczułam się bezpieczna i akceptowana…
że czułam się jak perełka zamknięta w szczelnej muszelce…
i było tak pięknie…
Najwyraźniej muszelce zrobiło się niedobrze…
Wyrzygała perełkę z pełną premedytacją…
Może perełka zostanie kiedyś wyłowiona i znajdzie miejsce w jakimś naszyjniku.
Będzie bezużyteczna…
Jej jedyną funkcją będzie ładnie wyglądać…
A ona tak bardzo chciałaby być bezpieczna…
w muszelce…







